Po co nam zbieranie monet
ABC Numizmatyka Monety

Po co nam w ogóle te zbieranie monet! No?

By on 17 grudnia 2017

Zbieranie monet jest znane ludzkości od wieków. Już w czasach antycznych byli ludzie, którzy kolekcjonowali numizmaty, nie tylko dla ich wartości ekonomicznej. Zbierali je królowie, zbierali i zwykli ludzie. W XVI-wiecznej Polsce ruch ten był tak silny, że mennica Gdańska specjalnie odbijała kolekcjonerom w metalach szlachetnych monety obiegowe.  I choć tradycja jest tak silna, to czy w XXI wieku to ma w ogóle sens? Przecież żyjemy w czasach, w których książką (!) jest uważana niemal za przeżytek… No właśnie?

Czy zbieranie monet jest nam potrzebne?

Nie! I nie próbujcie mi wmówić, że bez niego nie da się żyć ;). Nawet sympatycznie wyglądający wąsacz, Abraham Masłow, gdyby kolekcjonował monety, nie umieścił by ich na piramidzie na dwóch pierwszych piętrach.

Monet przecież nie zbiera się bezrefleksyjnie

Przecież nie zbieramy „bo inni to robią” ;)

A jednak jest coś magicznego w tych kawałkach blachy z obrazkami, cyferkami i literkami, że tysiące osób na świecie poświęcają im czas. Piękno? Rzadkość? Historia? Może wszystkiego po trochu… Bo o ile, do dwóch pierwszych stopni piramidy numizmatyka nie pasuje, to w trzech pozostałych na pewno widziałbym dla niej miejsce. W końcu zbieramy monety:

By poznawać…

Ktoś mądry powiedział mi kiedyś, że „nie ma nic piękniejszego niż móc obcować z przedmiotami, które widziały więcej niż kiedykolwiek nam będzie dane„. Jeden z nas, blogerów, Remigiusz z Numizmaty Polski, w rozmowie stwierdził, że „nic tak nie uczy historii jak monety„. I obie te osoby mają mnóstwo racji.

Z każdym miesiącem rozbudzania swojego zainteresowania monetami, z każdą kolejną ‚blaszką’ w kolekcji, sięgasz coraz głębiej. Już nie interesuje Cię tylko jaki stopień rzadkości ma dana moneta. Szukasz informacji o czasach w jakich była bita, co przeżywał naród, który ją wyemitował. Jaką wartość wówczas prezentowała. Poznajesz historię. A przecież „Naród, który nie zna swej historii skazany jest na jej powtórne przeżycie” (Piotr Konieczny).

Poznajesz wydarzenia, miejsca i postacie. Poznajesz osoby, nie tylko te historyczne. Poznajesz ludzi, którzy podobnie jak ty pasjonują się numizmatyką. Muszę przyznać, że w naszym kraju jest to pasja wyjątkowo otwarta! I nie mówię tylko o poziomie, na którym „wchodzisz” do niej, gdyż monety można kupić zarówno w cenie mieszkania, jak i butelki coli. Za kilkanaście złotych możesz mieć 400-letniego półtoraka, czy (nawet kilka) boratynek.

Otwarci są również ludzie. Miałem to szczęście poznać mnóstwo osób, od których wciąż czerpię dużo wiedzy. Numizmatycy, blogerzy, autorzy opracowań – większość z nich jest naprawdę otwarta na dyskusje czy rozmowy. Czy to na giełdach, aukcjach, czy przez internet. W końcu nic tak nie łączy ludzi jak wspólna pasja.

A skoro jesteśmy już przy aukcjach…

By polować!

Na tę złotówkę ostrzyłem zęby na aukcji PTN, wróciłem tylko z malizną (kiedyś wam o niej opowiem)

Na tę złotówkę ostrzyłem zęby na aukcji PTN, wróciłem tylko z malizną (kiedyś wam o niej opowiem).

Być może to pierwotne, nawet zwierzęce ;), ale jest coś w emocjach jakie wywołuje walka o kolejne numizmaty do zbioru. Ta ekscytacja, ten dreszczyk niepewności, ta chwila triumfu! Zbieranie monet dostarcza mnóstwo emocji. I dawkuje je bardzo regularnie ;)

Szczerze? Myślałem, że po roku, czy dwóch latach nie będzie to mnie tak „kręcić”. Myślałem, że kolejne aukcje będą nudną monotonią. Nic bardziej mylnego. Na początku ekscytuje nas sama możliwość udziału, możliwość podniesienia ręki z numerkiem na sali, złożenia limitu na aukcji. Ale jeszcze nie mamy aż takiego przekonania do rzeczy, które próbujemy zdobyć. Wejście do etapu, gdzie budujemy już świadomy zbiór, wiemy czego szukamy, otwiera przed nami nowe możliwości. Szczególnie gdy pojawia się coś na co czeka się od kilku lat!

Miałem to okazję zobaczyć podczas przygotowań do trzeciej aukcji. Przyszedł do nas kolekcjoner II RP, który zjadł zęby na tym temacie. Można by się więc spodziewać, że nic go już nie zaskoczy. A jednak widząc niektóre monety oczy cieszyły mu się jak dziecku przed sklepem z cukierkami. Właśnie kolekcjonując dany temat długo jesteśmy wstanie w pełni docenić niektóre przedmioty!

By odkrywać!

Bo wbrew temu, że tą pasją parają się ludzie na całym świecie od setek lat, to numizmatyka wciąż kryje w sobie dziesiątki tajemnic. Warszawa wciąż czeka na odkrycie, które z monet Zygmunta III pochodzą z otworzonej za jego czasów mennicy. Mimo bardzo kompleksowych opracowań, jakie wychodzą, wciąż odkrywamy nowe odmiany monet. Właściwie im głębiej jakiś temat poznaję, tym więcej pytań się przy nim pojawia.

Niemal każdy okres ma w swojej karcie historii dziesiątki znaków zapytania. Odkryć jeden z nich to niesamowite uczucie. I wcale to nie musi być coś przełomowego, co pozwoli spojrzeć na numizmatykę zupełnie inaczej. Wystarczają drobne odkrycia. Choćby kupienie okazyjnie nieznanej odmiany ;).

Wciąż mi się gęba cieszy na jego widok ;)

Wciąż mi się gęba cieszy na jego widok ;) – więcej na jego temat tutaj.

Odkrywanie w numizmatyce przyjmuje niejedną formę. Gdy tak spoglądam na półkę z katalogami, wyraźnie widzę, że to właśnie pasjonaci mają ogromny wpływ na jej rozwój. Osoby, które nie podczas pracy zawodowej, a w swoim wolnym czasie, próbują rozwikłać powstałe podczas poznawania swoich monet pytania.

By podziwiać…

Bo przecież nie da się wszystkiego kupić ;). Choćby się bardzo chciało, jakoś ta szóstka w totka nie chce wystarczyć. W końcu od tysięcy lat, w setkach krajów, wybijamy dziesiątki różnych monet. Poznać całą Polską Numizmatykę nie jest łatwo, a co dopiero światową. Zbierając monety jesteśmy jednak w stanie należycie je docenić. Mi, gdy zobaczyłem tego dukata gdańskiego Jana Kazimierza oczy o mało nie wyskoczyły z orbit. Gdy go pokazałem swojej drugiej połówce, powiedziała „no ładny” ;). Widząc antyczną tetradrachmę, widzę piękno, którego nie osiągnięto już lata później. Patrząc na dzieła Dadlera, wiem, że był niedoścignionym mistrzem w swoim fachu. Widząc pokraczność polskich monet średniowiecznych lepiej rozumiem tamte czasy.

Kiedyś odwiedzając nowe miasto szukałem sklepu z płytami i miejsca z dobrym piwem. Dziś zerkam za Muzeum i śladami historii, które przetrwały do dziś…

I jak nie podziwiać takich monet! Ale zakup należy dobrze przemyśleć...

I jak nie podziwiać takich monet! Ale zakup należy dobrze przemyśleć…

By… zbierać!

Jedni kontynuują pasję swoich rodziców, dziadków. Inni mają w sobie duszę kolekcjonera i traf chciał, że akurat padło na monety. Zbieramy by mieć styczność z historią, lub by mieć w swoim posiadaniu coś, czego inni nie mają. By poczuć emocje polowania. By zapisać na kartach numizmatyki swoim opracowaniem. Powodów zbierania monet jest zapewne tyle, ilu jest kolekcjonerów.

I choć z biegiem lat będziemy mieli lepsze momenty, gorsze momenty. Będziemy zmieniać profil kolekcji, dokładać, odejmować kolejne okresy historyczne, to ważne, by wciąż sprawiało to nam radość. Jak mi teraz ;)

Trochę magii w cyfrowym świecie [zdj. z wystawy w Muzeum Czapskich]

Trochę antycznej magii w cyfrowym świecie [zdj. z wystawy w Muzeum Czapskich]

Ps. Wiem, że ten tekst ludziom, którzy już w numizmatyce siedzą trochę dłużej może się wydać lekko infantylny, jednak potrzebowałem czegoś takiego. Po dłuższej przerwie w pisaniu na SpodStempla potrzebowałem luźnego tekstu, który przerwie ciszę, ale przypomni mi jak dużo radości daje ta pasja ;). Tekst na środę już zaplanowany, tak więc słyszymy się niedługo!

Ps2. A wy po co zbieracie monety ;)? Dajcie znać w komentarzu, bym wiedział, że nie piszę tego tylko dla siebie ;)

TAGS
RELATED POSTS
5 komentarzy
  1. Odpowiedz

    Grzegorz

    17 grudnia 2017

    Po co zbieram? Bo kocham to. Te emocje gdy trzymam któryś z walorów mojej kolekcji i nie tylko. Historia, którą opowiadają, piękno każdej z nich. Pomimo, że wiele z nich jest takich samych to jednak każda jest inna. Detale i szczegóły poszczególnych egzemplarzy sprawiają, że czuję się jakbym trzymał go pierwszy raz w rękach choć to już kolejny „Marszałek” z tego samego rocznika. Dzięki nim, monetom odkrywam historię, czasy kiedy inni obcowali z nimi, zwykli i niezwykli ludzie. Jak żyli, co robili, jaki był kiedyś świat. W jakich okolicznościach powstawały, służyły i znikały lub nie, na kartach historii. Ale są też emocje kiedy staram się pozyskać kolejną pozycję do kolekcji. Na początku nerwy, wyczekiwanie a później, kiedy już wiem, że jest moja przychodzi radość, euforia i spokój. Za to wszystko kocham te monety :) i za wiele innych emocji i rzeczy związanych z ich kolekcjonowaniem i obcowaniem z nimi. Pozdrawiam .

  2. Odpowiedz

    Dawid B

    18 grudnia 2017

    Obecnie możemy wydać pieniądze na milion sposobów. Ja chcę wydawać je na, o ironio, pieniądze :), bo te pozwalają mi poznawać historię, mieć z nią realny kontakt.
    Ps. A zaraził mnie tym mój dziadek ;)

  3. Odpowiedz

    Krzysztof

    18 grudnia 2017

    Myślę, że sam najpełniej to ująłeś. Kolekcjonowanie to jeden z tych pozytywnych nałogów, których nie należy się pozbywać. Emocje, radość z posiadanych walorów czy ogrom wiedzy, której nam dostarcza są atutem nie do przebicia. Sam kolekcjonuję monety z całego świata z wieku XIX, który uwielbiam nie tylko w aspekcie numizmatycznym ale również w całości jako pewną wyjątkową historyczną, społeczną, kulturalną czy obyczajową epokę.

  4. Odpowiedz

    Marcin Żmudzin

    19 grudnia 2017

    Dzięki za podzielenie się opiniami tutaj i na fanpage’u :)

  5. Odpowiedz

    Przemek

    22 grudnia 2017

    Sam nie wiem, po co zbieram, chyba dla przyjemności obcowania z tak fantastycznie wyrażona w postaci środków płatniczych historią, Lubie obcować ze sztuką a każda moneta jest przejawem sztuki kształtowanym przez lata. Wielokrotnie uciekałem od numizmatyki, pozbywając się części zbioru i im bardziej starałem się uciec od monet, tym szybciej wracałem zauroczony nimi..Teraz nie staram się koncentrować stricte na jednym okresie czy władcy, a rzucam się w wir ukierunkowany kilkoma epokami czasami odległymi, robiąc bardzo egzotyczne wycieczki na łono mennictwa antycznego, przeplatając przyjemnością obcowania z monetami Zygmunta III, poprzez czysta rozkosz obcowania z groszami praskimi :-)

LEAVE A COMMENT

Marcin Żmudzin
Warszawa

Witaj! Nazywam się Marcin Żmudzin i cieszę się, że tu trafiłeś! A skoro jeszcze nie uciekłeś, zapewne łączy nas nić porozumienia, którą stanowi wspólna pasja, hobby, zamiłowanie. Interesują nas te fascynujące kawałki metalu, wręcz kipiące historią – monety! W końcu zbieranie monet uzależnia, ale to jeden z fajniejszych nałogów :)

Spodstempla na Facebooku
SZUKAJ