Kim jestem?

Witaj! Nazywam się Marcin Żmudzin i cieszę się, że tu trafiłeś! A skoro jeszcze nie uciekłeś, zapewne łączy nas nić porozumienia, którą stanowi wspólna pasja, hobby, zamiłowanie (semantyka w tym przypadku nie gra dużej roli). Interesują nas te fascynujące kawałki metalu, wręcz kipiące historią – monety! W końcu numizmatyka to nie tylko zbieranie monet. To wiedza, pasja, emocje, nie raz inwestycja ale i zabawa.

Uważam, że posiadanie pasji to coś pięknego. Zaś ten blog to miejsce, w którym chciałbym się nią z Tobą podzielić.

MARCIN ŻMUDZIN

Kim jestem?

Zadawaliście sobie kiedyś już to pytanie? Ja właśnie tak… I od razu w mojej głowie pojawił się antyczny filozof, w białej todze, nad brzegiem Tybru, który stawia sobie jedno z tych wielkich egzystencjalnych pytań. Wierząc jednak, że warto skrócić dystans jaki tworzy internetowe łącze, postanowiłem zmierzyć się z nim ;). Więc… no… właśnie… hmm….

Duży właściciel małej kolekcji głównie monet „niemego diablęcia ze Szwecji” (jak powiedział niegdyś Zamoyski o Zygmuncie III). Po prostu kolekcjoner, aspirujący do miana numizmatyka, ze szczególnym zamiłowaniem do okresu Polski Królewskiej (choć moje oczy zawsze ucieszy i antyczny denarek i współczesny destrukcik).

Pracownik Gabinetu Numizmatycznego Damiana Marciniaka. Jeżeli śledzicie nasze aukcje, to większość zdjęć monet i innych przedmiotów niepapierowych, to moja sprawka ;). Aktywny członek Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego, które zmienia się pozytywnie na moich oczach.

O numizmatyce piszę regularnie już od kilku lat. Czy to współtworząc facebooka GNDM, współprowadząc nasz firmowy blog, czy sporadycznie pisząc do czasopism. Część z was nawet może mnie kojarzyć z tekstu, którego popularność mnie zaskoczyła (odnotował już kilkadziesiąt tysięcy odsłon): „ABC Fałszywe monety „chińszczyzna” na co zwracać uwagę

A ten blog? Jego powstanie było chyba naturalną koleją rzeczy ;)

 

SPODSTEMPLA

SpodStempla.pl to blog o zbieraniu monet. Pięknie tego hobby i EMOCJACH, które mu towarzyszą. Bo choć zbieranie monet można sprowadzić do nakładów, eRek, MS-ów, czy osiąganych kwot na licytacjach, to daleko mi do takiego podejścia. To wiedza, pasja, czasem inwestycja, innym razem świetna zabawa. To odkrywanie, że w tym przekutym kawałku metalu drzemie historia ludzkości. To rywalizacja o kolejne egzemplarze do zbioru. To obcowanie z niewątpliwym pięknem jakie drzemie nie tylko w antycznych monetach. To godziny spędzone na poszerzaniu wiedzy, poznawaniu nowych ludzi.

W końcu zbieranie monet to tylko początek. Początek wspaniałej przygody…

ZAPRASZAM